Galeria
Galeria
Galeria
Galeria
 

<<<Śladami Ks. Karola Wojtyły po Dolnym Śląsku - 51 lat później - cz. 1

Największym naszym zmartwieniem całej wyprawy były zamknięte drzwi kościołów, których nie można było odwiedzić, szkoda może za rok postaram się dopasować od godzin otwarcia. Wyjeżdżając z Radoniowa mamy dylemat, jak poprowadzić naszą wyprawę - według opisu Stanisława Rybickiego, wyprawa mija Gryfów Śląski i z Radoniowa prowadzi prosto w kierunku na Mirsk. My postanawiamy przejechać jednak przez Gryfów Śląski gdzie stoi stary wspaniały kościół, oraz  posadzony jest dąb Jana Pawła II.

Do Mirska dojeżdżamy na godzinę 14:20 cały czas pogoda nam dopisuje i jazda rowerem jest bardzo przyjemna.

 Zaczyna się lekkie podjeżdżanie, czyli dojechaliśmy już na przedgórze Gór Izerskich. Do samego Świeradowa wjechaliśmy lekko zmęczeni, przed kościołem św. Józefa Oblata i NMP.

Według opisu to w tej uzdrowiskowej miejscowości zakończył ks. Karol Wojtyła razem ze studentami swój pierwszy dzień wyprawy. Gdzie spał? To jest jedno z wielu pytań tej wyprawy. My jedziemy jednak dalej i tu już odczuwamy, że jesteśmy w Górach Izerskich, po lekkim, ale długim wzniesieniu prawie pięciokilometrowym pniemy się na Rozdroże Izerskie. To tą drogę otoczoną pięknymi świerkami wymienia  we wspomnieniach z wyprawy z przed 51 laty.

Oglądnie gór oczami ks. Karola Wojtyły

 Nareszcie Rozdroże Izerskie, czyli szczyt przełęczy jest godz. 16:20

To świetne miejsce na wyprawy po wspaniale oznaczonych szlakach rowerowych w stronę Polany Jakuszyckiej lub Górzyca. Po męczących podjazdach nareszcie z górki, teraz to sama przyjemność, mijamy z krótkim postojem "Zakręt Śmierci" i ostry zjazd w stronę kościoła p.w. Bożego Ciała w Szklarskiej Porębie. Z opisów wyprawy wyczytać można, że wycieczka ks. Karola Wojtyły odwiedziła wodospad - ciekaw jestem, który? Mieli trochę czasu to na pewno wcześniej zwiedzili samą Szklarką Poręby i okolice. Czy nasze góry Karkonosze, też mu się podobały? Gdy wcześniej mijaliśmy "Zakręt Śmierci" pomyślałem sobie, w którym miejscu stał i podziwiał wspaniały widok na całe góry, może  nie tak wysokie jak Tatry, ale też mające swój urok. Przypomina mi się od razu taka fotografia zapatrzonego w góry Papieża Jana Pawła II  nad Wielkim Stawem w Tatrach, na samą myśl, aż dech zapiera.

Jest godz17,15 jeszcze pamiątkowa fotografia przy kościele w  Szklarskiej Porębie oraz papieskim dębie i już tylko zostały na trasie wyprawy Piechowice i Sobieszów.

 

Musimy się śpieszyć na uroczystą mszę świętą  w Sobieszowie, czasu nie mamy za wiele. Zjeżdżając zatrzymujemy się na chwile w Piechowicach i na minutę przed mszą świętą zajeżdżamy na plac przed kościołem Najświętszego Serca Pana Jezusa w Sobieszowie.

 

Przejechaliśmy 100km

Przejechaliśmy dokładnie 100km, zadowoleni i szczęśliwi udajemy się na msze świetną. Po mszy gratulacje od mieszkańców Sobieszowa i od wspaniałego proboszcza księdza prałata Józefa Frąca.

 

Pamiątkowe fotografie z księdzem i przy tablicy pokazującej z opisem cały "Szlak Papieski" wraz z drogą na Chojnik gdzie według opisu, zakończył drugi dzień wyprawy i nocował ks. Karol Wojtyła ze studentami.

Zaczyna się ściemniać, my na nocleg jedziemy do domów, śpieszymy się, aby nie jechać po zmroku po ulicach Jeleniej Góry. Dojeżdżamy na miejsce, żegnamy się, dziękuję przyjaciołom za wspólną jazdę, a oni mi życzą pogody i wytrzymałości na dalsze kilometry wyprawy, którą będę jechał już tylko sam – niestety praca nie pozwoliła im jechać dalej ze mną.   

Drugi dzień wyprawy

Drugi dzień wyprawy poniedziałek zacząłem już sam o godz. 9:15 z pod kościoła p.w.św Erazma i Pankracego w Jeleniej Górze gdzie według wpisu ks. Karol Wojtyła odprawił mszę świętą przed kolejną swoja wyprawą. Jakże inna jest teraz Jelenia Góra, zastanawiam się którędy wyjechali w kierunku na Karpacz, czy wcześniej zwiedził wyjeżdżając z Sobieszowa uzdrowisko w Cieplicach i czy miał czas na zwiedzanie samej Jeleniej Góry i znów pytania. Ja wyjechałem ścieżką rowerową w kierunku na Mysłakowice, miejscowości słynącej z domów tyrolskich. Dojeżdżając widać na tle gór strzelistą wieżę kościoła, która przyciąga jak magnes. Zawsze podziwiałem budowniczych, że potrafili znaleźć wspaniałe miejsca dla świątyń. Do kościoła dojechałem przed dziesiątą pamiątkowa fotografia przed kościołem p.w Najświętszego Serca Pana Jezusa gdzie na wejściu stoją oryginalne kolumny z Pompei.

 I w drogę do Miłkowa, drogą boczną mało ruchliwą.

Do kościoła p.w. św. Jadwigi Śląskiej dojechałem o godz. 10:15, zauważyłem podobieństwo do kościoła z Radoniowa. Krótka rozmowa z księdzem i w drogę, zaczyna wiać i pogoda robi się nieprzyjemna, ale jeszcze nie pada.. 

Podjazd pod Wang i nocleg historycznej wyprawy.

Do kościoła Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Karpaczu dojechałem spokojnie. Miałem lekkie obawy, co do jazdy do Górnego Karpacza pod kościół Wang. Po wczorajszych stu kilometrach mimo wszystko jechało mi się nawet dobrze - wjechałem pod sam Wang. Turyści bili brawo na ostatnim ostrym podjeździe, który jest dość stromy. Ciekaw jestem czy w został tu jakiś ślad tej wizyty.

Pamiątkowa fotografia i zaczynam z obawą spoglądać w niebo, pogoda coraz bardziej zaczyna mnie niepokoić, ale jest jeszcze dość względnie.

Po ostrym zjeździe przez Karpacz skręcam w kierunku na Kowary, przejazd przez ładny deptak w centrum miasta i odwiedzenie kościoła Najświętszej Maryi Panny.

W tym mieście według opisu "Szlaki Papieskie" wyprawa ks. Karola i studentów przenocowała. Może na plebani przy kościele? To pytanie zostawiam mieszkańcom Kowar. Przed wyjazdem miałem jeszcze miłą niespodziankę, spotkanie i krótka rozmowę z burmistrzem Kowar Panem Mirosławem Góreckim.

 Krótka rozmowa z burmistrzem Kowar Panem Mirosławem Góreckim

Żegnam się i jadę w kierunku Przełącz Kowarską – zaczyna popadywać.

Z góry z strugach deszczu

 Na samej przełęczy jestem o godz. 13:00 i tu wita mnie dość duży deszcz, ubieram kurtkę przeciw deszczową i w dół. Zjazd w dół nie należy do przyjemnych deszcz jest dość mroźny i jazda staje się nieprzyjemna.

Dojeżdżając do Leszczyńca zauważyłem w oddali zarysy kościoła - czy taki widok też oglądali uczestnicy wyprawy? Na krzyżówce skręciłem w lewo do góry i podjechałem pod kościół św. Bartłomieja jest godz.13.20. Po rozmowie ksiądz proboszcz poinformował mnie, że w Kamiennej Górze w kościele Najświętszego Serca Pana Jezusa  jest ksiądz Aleksander również pasjonat rowerowy i poradził abym go odwiedził.

 Wizyta u ks.Aleksandra

Jest to nie po drodze, ale postanawiam mimo wszystko zajechać i porozmawiać, o ,,Szlaku Papieskim,, Była to wspaniała wizyta, opowieściom o rowerowych wyprawach pielgrzymkowych i udział w zawodach rowerowych z księdzem Aleksandrem może nie być końca, wspaniały pasjonat roweru. Tu ks. Aleksander podsunął mi pomysł jak za rok zorganizować wyprawę po,,Szlaku Papieski,, na pewno skorzystam. Po zagrzaniu się, bo jazda wcześniej była cały czas w deszczu, wyruszam do centrum miasta do kościoła św. Apostoła Piotra i Pawła.

Tu do fotografii musze się schować do przedsionka kościoła, bo tak mocno padało. Nawet nie chce mi się zwiedzać okolic kościoła. Po krótkim postoju wyjeżdżam na drogę do Krzeszowa.

Deszcz już nieco zelżał, zaczynam mijać przydrożne kapliczki to znak, że do Bazyliki już nie daleko. Krótki postój na przystanku na małe, co nieco  i dalej w drogę - przestaje padać.

Bazylika w Krzeszowie i mój nocleg

Niestety sam wjazd do Krzeszowa po Bazylikę, przywitał mnie znowu deszczem, jest godz. 16:25 - fotografia w bramie, bo inaczej się nie da i podjazd do punktu informacyjnego.

Tu się przedstawiłem i spytałem gdzie można przenocować. Siostra zakonna ucieszyła się z mojej wyprawy i zaproponowała abym spróbował w Zgromadzeniu Sióstr św. Elżbiety. Byłem przemoczony i zmarznięty, szybko podjechałem pod wskazany adres i dostałem zgodę na nocleg. Przebrany i najedzony, udałem się na msze świetną do Bazyliki Matki Bożej Łaskawej na godz. 18:00. Tak zakończyłem drugi dzień mojej wyprawy rowerowej.

 

 

Śladami Ks. Karola Wojtyły po Dolnym Śląsku - 51 lat później - cz. 3 >>>

Komentarze [ 1 ]
dodaj komentarz »
[ jerry ] » errye
twoj problem to deszcz.Mogles sie prxzygotowac tu warunki klimatyczne sa bqardzo zmienne .jestes nudny ,rower to twoja pasja,ale prosze nie pisz o tym. niebadz sadysta.moja reakcja na twoje wspomnienia komp stop nie wytrzymam tego. pa PS. Jestes denny. Jerry
Data dodania : 2008-08-16